piątek, 19 października 2012

Skowronek - Jaka matka taka (nie) córka


Moja Gwiazda to istny skowronek. Niezależnie o której poszło by to Małe spać to pobudka zawsze o 7. Otwiera ślepka, patrzy i słychać "eeeeee" rozbrzmiewające po całym pokoju w którym wszyscy śpimy. Zazwyczaj po "eeeeee" już nikt nie śpi i w dodatku tylko to moje Małe się śmieje.

Naduśka czasami zasypia o 21 a czasami o 23.30, staram się ją uśpić zazwyczaj wtedy gdy widzę że jest marudna i zmęczona. Czasami udaje jej się usnąć samej w łóżeczku. Rytuał mamy zawsze ten sam, kąpanie, pidżamka, mleczko i pieszczochy aż do momentu uśnięcia. Nie uznaje spania na siłę z powodu "bo bajka się skończyła" itd, dziecko idzie spać gdy jest śpiące i koniec kropka.

Wczoraj Malutka zasnęła grubo po 22 jeśli pamiętacie sama się usypiała ;) .  Ja poszłam spać po 1, bo zasiedziałam się na tych waszych blogach :) i na moich dwóch. Niunia spała niestety niespokojnie, przebudziła się pierwszy raz jak prawie zasypiałam czyli o 1:30 i w okolicach 4. Myślę, że to głównie ze względu na wyrzynające się ząbki. Maleńka moja tak to przesypia całą noc do wspomnianej 7 rano (Jak ktoś ma ochotę - niech zazdrości ;))  

Natomiast ja od zawsze byłam nocnym markiem i nie należałam do porannych ptaszków – w ciąży też. Chodziłam spać około 3 wstawałam o 11 i to zazwyczaj wyspana, czyli osiem godzin snu wystarczało mi w zupełności. Odkąd należe do grona Mamuś, ile bym nie spała to od sześciu miesięcy nigdy nie wstałam wyspana. Mimo, iż czasami spałam dłużej niż te osiem godzin ciągiem. Jedno co się zmieniło to to że praktycznie zawsze wstaje o 7 i wiecie co nie mogę się z tym pogodzić. Chyba właśnie ta poranna godzina tak na mnie działa, bo jak zdarzalo mi się wstawać o 6 rano to nie byłam aż taka śpiąca. 

Mój żywy budzik zawsze wstaje uśmiechnięty, zastanawiam się gdzie ona ma wpojoną tą 7 godzinę... Z chęcią przestawiłabym ją na chociaż 8:30 ale no cóż nie da się.  Me dziecię pod tym względem podobne do mamusi nie jest nawet ociupinkę. Nosek, oczka, włoski ma po tatusiu – dlaczego spania do 11 nie ma po mamusi? Czy to nie jest jawna niesprawiedliwość??? Chciało się dzieciątka, oj chciało, czyli historia z cyklu cierp ciało coś chciało.

Więc u nas jest modne jest hasło: "Jaka matka taka (nie) córka..."

9 komentarzy:

  1. Mam to samo:( Marzy mi się pospanie do południa ... no dobra, chociaż do 9.00 w sobotę czy niedzielę:) Nic z tego.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jak byłam Mała to byłąm "skowronkiem" teraz sie całkowicie odwróciło i cięzko mi się zwlec rano z łóżka, a wieczorem do niego zagonić :).

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas obowiązkowa pobudka o 4,00. Trzeba tatusia wyszykować do pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdroszczę... Dobrze ten tatuś ma z wami :)

      Usuń
  4. Ja zależy, kiedyś spałam do 11, teraz max. do 9 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Noemi też długo wcześnie wstawała, później był etap, że spała nawet do 9, a od kiedy poszła do przedszkola i w tygodniu musi wcześnie wstawać, to i w weekend budzi się skoro świt...

    OdpowiedzUsuń
  6. ja byłam zawsze skowronkiem, ale ostatnio wstaję razem z córką ok 8 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje dzieci chodzą spać o 19 :)a wstają różnie, ale najczęściej ok 7-8.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za podzielenie się Twoją opinią.
Zapraszam ponownie :)

Ps. Komentarze ze spamem są usuwane.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.