sobota, 27 października 2012

Kobiety kochają łazienki.


 

Każda kobieta uwielbia swoją łazienkę. Długie kąpiele w wannie przy cieniach mrugających świeczek, z książką w ręku lub z papierosem. Może też być ożywiający długi prysznic na przemian zimny i ciepły, który łagodzi bóle kręgosłupa i brzucha przed okresem. Kochamy łazienkę za zapachy perfum, ulubionego mydła, żelu pod prysznic, płynu do kąpieli, a nawet za zapach płynu do płukania tkanin. 


Kochamy łazienki, bo od zawsze oferują nam kobiecą prywatność. W większości już jako dziewczynki z chęcią tam chodziłyśmy parami. Czy to na przerwach w szkole, na dyskotekach, a później na imprezach okolicznościowych. Łazienki dawały przyjaciółkom intymność, by mieć dodatkowy czas na wymianę zdań na przykład o nowo poznanym facecie czy po prostu na plotkowanie.

Wiecie, że większość kobiet odkąd urodzi swe Maleńkie Cuda kocha łazienkę jeszcze bardziej niż kiedyś?

Sama po sobie zauważyłam, że odkąd mam w domku swą Ukochaną Córunię, łazienkę odwiedzam częściej, o ile oczywiście jest w domu ktoś inny, kto może się mym dzieciątkiem zająć. Jak idę na posiedzenie to przemycam ze sobą książkę lub inną prasówkę - Mąż pilnuje dziecka a ja zawsze przeczytam kilka stron... czy to na tronie czy w wannie. (Pod prysznic nie polecam ;)) 

Kąpiele zajmują mi też więcej czasu niż kiedyś. Pobyt w wannie to dla mnie relaks po całym dniu stania na baczność, lecenia na każde zawołanie i kwęknięcie mojego dzieciątka. Może nie dosłownie, ale taka jest prawda. W łazience ma się swoją prywatność, można na chwilkę uwolnić się od Maleństwa, które drepce za Tobą krok w krok i tylko "Mamusiu, a dlaczego niebo jest niebieskie, a trawa zielona???” itp. Nie doświadczyłam tych pytań na sobie, ale wszystko jeszcze przede mną.

Łazienka to schron dla kobiet, które ukrywają się w matkach.

Twoja łazienka ożywia Twoją kobiecość, która powoli gubi się w byciu mamą. Tam zazwyczaj poddajemy się zabiegom depilacji, maseczek, pindrzenia się i innych ciekawych rzeczy.

Poniżej znajdziecie Manifest na drzwi łazienek. Osobiście mam nadzieje, że nigdy nie będę musiała takiego wieszać :)




13 komentarzy:

  1. Przy moim marudzie dłuższe łazienkowe posiedzenie to jak luksus :P

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha.... ja to w ogóle jakaś dziwna... bo ani nie lubię swojej łazienki, ani łażenia po sklepach, kupowania ciuchów, butów, kosmetyków itp. Z reeesztą... jak się kąpię, to nagminnie któraś z dziewczyn mnie nawiedza, bo zawsze ma akurat wtedy jakąś ważną i niecierpiącą zwłoki sprawę.... myślałam o zamykaniu się, ale z kolei jestem panikara, mamy w łazience piecyk gazowy i wolę, żeby w razie "w" jednak był do mnie szybki dostęp...

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna ta lista :D Najlepiej wydrukować i powiesić na drzwiach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mogę liczyć najwyżej na 5 minut samotności w łazience i to tylko wtedy, kiedy w telewizji leci jakaś fajna bajka. Po upływie tego czasu zaczynają się cyrki pod drzwiami i tysiące problemów, które natychmiast trzeba rozwiązać:P
    Na długą kąpiel mogę sobie pozwolić, kiedy łupieże pójdą spać:D

    OdpowiedzUsuń
  5. los nie dał mi wanny, żebym nie zaniedbała dziecka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam gorące kąpiele i ksiązka do tego ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie lubię czytać w łazience za to mój mąż na każde posiedzenie zabiera gazetę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. haha a ja nie mam możliwości zamknięcia drzwi do łazienki (stare, bez zamka) i mój kochany synuś wchodzi, kiedy mu się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja wchodzę do łazienki to młody najczęściej wiesza się na drzwiach i zawodzi a jego tatuś próbuje go od nich oderwać a mnie szlak trafia w środku więc po chwili wychodzę :( A kąpię się najczęściej jak już młody zaśnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. dobre, dobre, muszę sobie to gdzieś zapisać, niewiadomo co przyszłość pokaże:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wanna to jedyne miejsce w mieszkaniu w którym mogę się zrelaksować. Informuję męża co będę robiła, a On bierze pod swoje skrzydła ukochaną córeczkę i pilnuje aby mi nie przeszkadzała. Niekiedy uda mi się nawet spędzić w wannie 30 minut. Tylko żeby jeszcze ten mąż tak nie narzekał że za dużo zużywam wody i gazu na jej podgrzewanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje wieczorne kąpiele czy pobyty w łazience kończą się jej otwieraniem córce, która nagle chce siku.Dziwnym trafem chce jej się, jak mama zamyka sie w łazience.A,że kibelek jest połączony z łazienką, kończy się na tym, że jej otwieram drzwi...:)i nici z relaksu.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za podzielenie się Twoją opinią.
Zapraszam ponownie :)

Ps. Komentarze ze spamem są usuwane.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.